Neo Aesculan opinie o słabej maści na hemoroidy

Nigdy nie pomyślałabym że to właśnie mnie dotknie problem hemoroidów. Uprawiam sport regularnie, staram się dbać o swoją dietę, zawsze byłam okazem zdrowia. Po skończeniu studiów zaczęłam pracę w biurze. Większość zadań wykonywałam siedząc przy komputerze, w pracy miałam niewiele ruchu. Często zostawałam “po godzinach”, średnio w tygodniu pracowałam więcej niż standardowe 40 godzin.

Neo Aesculan – opinie o maści z kasztanowcem

Wracałam zmęczona do domu, zdarzało się że jadłam co popadnie, najczęściej gotowe dania. Zaczęło się od problemów z trawieniem, widziałam, że moja przemiana materii wyraźnie spowolniła. Pojawiły się także kłopoty z wypróżnianiem, coraz częściej miałam zaparcia, toaletę odwiedzałam także coraz rzadziej. Myślałam że to przejściowy stan, niestety z tygodnia na tydzień pogarszało się, pojawiało się także swędzenie po wypróżnianiu. Sprawiało mi to ogromny dyskomfort, szczególnie w pracy – podczas długich godzin spędzonych za biurkiem czułam ogromny ból w tej okolicy. W pewnym momencie doszły do tego wszystkiego jeszcze krwawienia.

Lekarz również mi niezbyt pomagał

Postanowiłam odwiedzić mojego rodzinnego lekarza, jedyne co mi poradził to więcej ruchu, picie większej ilości wody i zdrowa dieta, oparta głównie na warzywach i dużej ilości błonnika. Nie dostałam żadnych leków. Wprowadzałam jego zalecenia, jednak mój stan nie poprawiał się. Szybko okazało się, że moja babcia miała podobne problemy, a że został jej jeszcze żel polecony przez sąsiadkę, uznała że powinnam zacząć go używać. Był to żel Neo Aesculan zawierający w swoim składzie wyciąg z kasztanowca. Słyszałam o nim że ma wielostronne działanie, postanowiłam spróbować. Stosowałam go 2-3 razy na dobę, oczekiwałam przede wszystkim ulgi. Ból nie ustępował, swędzenie również. Byłam rozczarowana, bo miałam nadzieję że moje problemy się skończą raz na zawsze. Przez ten okres próbowałam także domowych sposobów – nasiadówek oraz okładów z kostek lodu. Żaden z nich nie okazał się skuteczny.

W końcu trafiłam na coś… w domu mojej babci

W szafce z lekami mojej babci znalazłam także żel Varosin Forte. Zapytałam babcię o jego skład oraz jak często go używa. Przyznała, że jest skuteczny, ale ona używa go przede wszystkim jako żelu na żylaki. Poszukałam w internecie na co jeszcze może być pomocny i jak się okazało można go stosować także w walce z żylakami odbytu. Rekomendowany był jako bardzo bezpieczny dla zdrowia, oraz że otrzymał certyfikat skutecznego produktu wystawiony przez Instytut Specjalizacji Flebologicznej w Massachusetts. W swoim składzie zawierał same naturalne składniki, oprócz wyciągu z kasztanowca także dużą ilość Trietanoloaminy – stosowany szeroko w dermatologii i kosmetyce, przynoszący bardzo dobre efekty.

A efekty?

Pierwsze efekty stosowania maści pojawiły się dość szybko a mianowicie pozbyłam się uporczywego swędzenia. Żel stosowałam regularnie z nadzieją, że ból oraz krwawienie ustąpi. Postanowiłam być cierpliwa. Minęło kilka tygodni a ja powoli zapominałam o moim problemie – szczególnie w pracy. Ból najpierw przestał się nasilać, w pewnym momencie całkowicie o nim zapominałam. Krwawienie pojawia się także coraz rzadziej. Jestem bardzo zadowolona z tego produktu, nie dość że ma szerokie zastosowanie to jeszcze jest bardzo skuteczny. Nareszcie czuję się komfortowo.

6 Odpowiedzi do Neo Aesculan opinie o słabej maści na hemoroidy

  1. agnieszka_1978 pisze:

    Zastanawiałam się nad kremem z kasztanowcem z apteki. Muszę przyznać, że cena faktycznie niska… 14 złoty za krem na hemoroidy? To bardzo dobra okazja. Szkoda, że piszecie, że on nie działa. To dziwne, bo wyczytałam, że Varosin też ma skład z kasztanem. To jak to w końcu jest?

  2. wioletta suwałki pisze:

    Witam.
    Jak wpisuję w wyszukiwarkę “Varosin forte max” to wyskakuje mi tylko ta strona https://varosinforte.pl/ ale tu jest napisane, że to krem na żylaki. Czy o ten preparat chodzi?

  3. Zoe pisze:

    Pamiętam, jak wiele, wiele lat temu moja ciotka z Ameryki przywoziła właśnie coś uderzająco podobnego do Varosin Forte Max. Wtedy robiło to niezłą furorę z zagranicą i w Polsce (jeśli ktoś oczywiście miał do niego dostęp). Ale pamiętam, że kosztowało krocie, a teraz cena jest przystępniejsza. Niestety nadszedł czas, żebym sama się w to zaopatrzyła… 😛

Dodaj komentarz